Bez PCB też się da. Wskrzeszanie klawiatury mechanicznej.

Tydzień temu z nieokreślonych przyczyn umarła jedna z moich klawiatur mechanicznych. Jak łatwo się domyślić padł mikrokontroler, całkowicie niewymienialny.
Oczywiście nie ma powodów do wyrzucania wciąż działających styków. Postanowiłem wskrzesić ją poprzez stworzenie siatki z miedzianego drutu i podpięcie jej pod jakiś AVR.

Przy okazji zmodyfikowałem również wygląd klawiatury. Górna płyta otrzymała nowy kolor. Od niedawna jest czarna oraz matowa.
Elektronika jest oparta o Teensy 2.0 wraz z wgranym firmware QMK. Całość skonfigurowana dzięki kbfirmware.

Poniżej znajduje się kilka zdjęć z całego procesu. (Zdjęcia są stosunkowo dobrej jakości, mogą się chwilę ładować)

Górna płyta przed malowaniem

Nowy kolor – czarny mat.

Lutowanie wierszy siatki, w przypadku TKL jest to sześć długich odcinków drutu miedzianego o grubości ok. 1.5mm. Każdy przełącznik łączy się ze swoim wierszem po przez diodę, 1N4148.

Następnym, dużo bardziej wymagającym etapem jest zlutowanie kolumn. Ścieżki można opracować samemu, tak się to odbyło w moim przypadku. Można też skorzystać z kbfirmware.

Ściągniętą z przewodu izolację wykorzystałem ponownie do odizolowania połączeń. Dzięki rozcięciu, zwyczajnie poprzycinane kawałki nasunąłem na przewód.

Każdy wiersz i kolumna siatki jest połączona z płytką mikrokontrolera. Wydaje mi się, że to najtrudniejszy etap. Sprawę mocno utrudnia też to, że obudowa mojej klawiatury nie była przystosowana do tego co planowałem zrobić. Niewłaściwe ułożenie przewodów skutkowało bardzo szybkim zapełnieniem miejsca w obudowie

A tak się prezentuje całość. Niestety przy obecnym połączeniu w obudowie i płytce mikrokontrolera nie ma miejsca na podpięcie dwóch diod, które oryginalnie były w tej klawiaturze. Mimo tego klawiatura, dzięki użyciu QMK, jest teraz w pełni programowalna. Coś za coś.

Posted in diy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *